czwartek, 2 stycznia 2014

Podróże w czasie

http://1.bp.blogspot.com/-WX4gVXuvcz0/UWWFE8L7LaI/AAAAAAAAAIk/BxYjHSJCiaI/s640/czerwien-rubinu-trylogia-czasu-b-iext4037142.jpg
Trylogia Czasu: Czerwień Rubinu, Błękit Szafiru, Zieleń Szmaragdu
http://paranormalbooks.pl/wp-content/uploads/2012/08/magiczna-gondola.jpghttp://1.bp.blogspot.com/-qNuPswqxOIE/UlGE8-lQ8wI/AAAAAAAACSc/jlBN48pTvM0/s1600/zloty-most-poza-czasem.jpg
Poza czasem: Magiczna gondola, Złoty most


W dzisiejszej notce przedstawię wam dwie serie o podróżach w czasie: Trylogię Czasu Kerstin Gier oraz Poza czasem Eva Völler. Będzie to o tyle niesprawiedliwe, że dzieło Gier jest już zakończone, natomiast Poza Czasem czeka jeszcze kontynuacja. Obie pozycje mają w sobie coś urzekającego, ale pomimo, że dotyczą tej samej tematyki - są zupełnie różne.


Pierwszą dostrzegalną różnicą jest wątek romantyczny. O ile Eva Völler subtelnie wplata go do akcji, o tyle Trylogia jest nim wręcz denerwująco przesiąknięta. Oba związki mają swoje wzloty i upadki, obie bohaterki lekko rozpaczają, jednakże  te opisy i przeżycia są bardziej obszerne u Gier.
„- Jest w nim zakochana. - Nie, nie jest. - Ależ tak, jest. Tylko jeszcze o tym nie wie.”~T.C.
Nie potrafię do końca zdecydować, która autorka lepiej opisała miłość między bohaterami. Zarówno Gwen, bohaterka Trylogii, jak i Anna, występująca w serii Poza Czasem nie mają łatwego związku, ponieważ podróże w czasie stale komplikują ich życie.  Każda z nich kocha innego podróżnika w czasie, który akurat jest jedynym jakiego poznała w swoim wieku, co wydaje się bardziej niż trochę naiwne, ale myślę, że można to jeszcze wybaczyć :)


Jeśli chodzi o bohaterki - obie dziewczyny są uparte i nie dają sobą manipulować. Łączy je także ciekawość, żeby nie powiedzieć wścibskość i zdolność do pakowania się w kłopoty.
„W przeciwnym razie musiałabym wcielić w życie plan B. Miał on jednak taką wadę że najpierw musiałabym go wymyślić.”~P.C.
Bohaterki przeżywają swoją pierwszą miłość na przestrzeni wieków, spotykają je zwariowane, czasem zabawne sytuacje i nie poddają się pomimo przeciwności losu.  Wykazują się niezdarnością i niedyskrecją oraz niespotykanym jak na podróżniczki w czasie talentem, który skrzętnie ukrywają. Jeśli chodzi o charakter, są do siebie bardzo podobne.
„- To było strasznie lekkomyślne i ogromnie... niebezpieczne, i... Przełknął ślinę i wlepił we mnie wzrok. - I, do wszystkich diabłów, dość odważne.” ~T.C.
Także duże podobieństwo można zauważyć w ich wybrańcach. Zarówno Gideon z T.C jak i Sebastiano są doświadczonymi podróżnikami, którzy początkowo nie zwracają na dziewczyny uwagi. Jednak z czasem, poznając je lepiej, zaczynają pałać do nich uczuciem, lecz napotykają liczne komplikacje i nie mają do nich zaufania.


Kolejną widoczną różnicą jest czas i miejsce. Magiczna Gondola rozgrywa się w Wenecji, Złoty most w Paryżu, a autorka wprowadza nas ze szczegółami do tych miejsc zarówno w przeszłości jak i w czasach teraźniejszych, wymieniając wszystkie nazwy budynków i opisując drogę przebywaną przez bohaterkę. Każda z książek ma główny wątek, a zakończenia nie męczą nas tygodniami myślą: "co będzie dalej? " Wydarzenia rozgrywają się tygodniami, zaś między pierwszą a drugą częścią pominięty jest cały rok. Inaczej jest w Trylogii Czasu - cała akcja trzech części rozgrywa się w tydzień, może dwa, każda część kończy się w "sadystycznym" momencie, a następna kontynuowana jest w chwili, w której przerwana została poprzednia. Wydaje się, że jest tylko jedna główna akcja, do której zmierza każda z poprzednich części, dlatego tej Trylogii nie można oceniać pojedynczo - no.. właściwie można, ale jest to trudne. Tym bardziej, że kocha się ją najbardziej za to jak w ostatniej części wszystko się wyjaśnia, a każdy element układanki wpada na swoje miejsce. Tajemnice i zagadki w końcu znajdują odpowiedź, co jest dosyć skomplikowane, lecz da się to zrozumieć i się w tym połapać. Dlaczego tajemniczy, cichy lokaj pomaga Gwen wyjaśnia się niestety dopiero w ostatnich zdaniach Zieleni Szmaragdu, lecz inne łamigłówki udaje nam się rozwiązać wcześniej - wraz z główną bohaterką. Jak dla mnie jest pewna sprawa, którą wydaje się niejasna, ale może po prostu czegoś nie zrozumiałam?


„To bardzo osobliwe gościć swoje wnuki nim się jeszcze ma dzieci.”~T.C.

Wspominając o czasoprzestrzeni - w Trylogii Czasu wszystko już się wydarzyło, ktoś zdradził, ale  nie można dowieść kto, bo zrobi to on dopiero w przyszłości. Wszyscy podejrzewają o to niczego nieświadomą Gwen, z powodu jej kuzynki Lucy, która wcześniej oszukała innych i ukradła chronograf - urządzenie do kontrolowanego przenoszenia w czasie. Bez niego podróże trwają kilka godzin i nigdy nie wiadomo gdzie bohaterkę poniesie - a raczej kiedy. Nie można zmienić przeszłości, gdyż każdy krok już został zrobiony i jest dokładnie zaplanowany.  Zupełnie inaczej jest w Magicznej Gondoli, gdzie bohaterowie na niezwykłej, czerwonej gondoli (wraz z Anną, która przypadkowo wpadła do wody, gdy ta przepływała) wybierają się w przeszłość by wypełnić misję. Jaką? Tego nie wiedzą. Ile czasu tam spędzą? Dopóki nie skończą swojego zadania. Wcześniej, niestety, nie ma możliwości powrotu. To praca Sebastiano, nie gen zmuszający do podróży wbrew jego woli. Do tego tajemnicza wenecka maska, którą dostaje główna bohaterka - jakie ma spełnić zadanie? Czy jej podróż w przeszłość aby na pewno była przypadkowa? Zagadkowość i tajemnice, które zmuszają nas do dalszego poznawania przygód są cechą charakterystyczną dla obu serii. O ile w książkach Gier można cofnąć się w przeszłość i opowiadać o wszystkim, w Poza Czasem nie jest to możliwe, gdyż każde przyszłe słowo jest tłumaczone wbrew ich woli na dany język charakterystyczny dla epoki. Nie mogą wypowiedzieć nic co dotyczyłoby przyszłości - co potrafi niezwykle komplikować życie, bo niektóre sprawy bardzo trudno wytłumaczyć.


Trylogia Czasu ma w sobie to, że występuje tam o wiele więcej śmiesznych sytuacji. Autorka ma niezwykłe poczucie humoru, co pokazuje w każdej części, w zachowaniach i wypowiedziach bohaterów. W drugiej porównywanej przeze mnie pozycji także on występuje, ale w znikomych ilościach.


Podsumowując: Trylogię Czasu polecam tym, którym jeszcze nie do końca zbrzydły te młodzieżowe wątki romantyczne i cenią sobie poczucie humoru. Poza Czasem jest dla tych, którzy cenią akcję, lubią czytać o innych krajach i realiach przeszłości. Obie pozycję wciągają, zawierają tajemnice i zdrajców, są skomplikowane w ten zrozumiały sposób i są na prawdę warte przeczytania. Trylogię czasu oceniam 8/10, Poza czasem jak dla mnie nie podlega jeszcze ocenie, gdyż cała seria nie została dotychczas wydana.

3 komentarze:

  1. Hej :) Tu autorka wyzwania "Paranormal Romance" :)
    Chciałam tylko poinformować, że zmieniłam adres na http://boook-reviews.blogspot.com/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej ;)
    Bardzo pozytywny wpis. Słyszałaś o "Poza czasem" Alexandry Monir? - Książka ma premierę w przyszłym tygodniu i myślę, że może Cię zainteresować.
    Zapraszam również na mojego bloga, którego także od niedawna prowadzę. http://booksof2014.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałam o niej :P Bardzo podoba mi się tematyka podróży w czasie, choć za historią nigdy nie przepadałam. Mam postanowienie noworoczne by wziąć się za ambitniejsze książki, ale wątpie żeby mi się to udało, więc na pewno przeczytam :) W "Pośredniczce" Meg Cabot też wystąpiła podróż w czasie w jednej części i jeśli lubisz tą autorkę to polecam. Tylko, że to jest bardziej o duchach. W każdym razie miło wspominam :)

      Usuń